Codziennie widzę Ciebie jadącego gdzieś, do kogoś, w jakimś celu, lub pedałującego tak po prostu dla sportu i rekreacji. Czasem mijasz mnie na ścieżce rowerowej, czasem widzę Ciebie zza szyby mojego samochodu, a czasem Ty swoim samochodem ustępujesz mi pierwszeństwa, gdy przejeżdżam rowerem przez drogę. Ktoś zadbał o to, aby nasze spotkania były możliwe. To dobrze, że powstają nowe ścieżki rowowe, że jest nas coraz więcej, że rower stał się modny jako sposób na aktywny wypoczynek. W tym wszystkim coś mnie jednak niepokoi, chociaż niby wszystko wiemy, niby rozumiemy, niby jesteśmy ostrożni… Widzę nieraz Twoją jazdę i boję się, że nonszalancja z jaką poruszasz się może mieć wpływ zarówno na Twoje zdrowie jak i innych uczestników ruchu drogowego. Wydaje Ci się bowiem, że ścieżka rowerowa to idealny tor wyścigowy, a inni rowerzyści to ruchome przeszkody. Widzę Ciebie czasem, gdy jadąc rowerem po chodniku robisz wszystko, aby pokazać pieszym, że to Ty jesteś najważniejszy i to Tobie należy uchylić drogi. To jest niekulturalne i niebezpieczne, a wiem co mówię, bo swego czasu centymetry dzieliły Ciebie i mojego małego (wówczas) syna od wypadku, w którego wjechałbyś jak rozpędzona lokomotywa.  Rowerzysto, proszę więc Ciebie o mniej brawury, a więcej wyobraźni. Tak sobie więc myślę, że wiele jest jeszcze do zrobienia, abyśmy byli lepszymi rowerzystami, dającymi więcej bezpieczeństwa na drodze.

Wyobrażasz sobie, że w przeciwieństwie do kierowcy samochodu, czy motocyklisty ani Ty, ani ja, ani nasze dzieci nie muszą znać się na znakach drogowych, nie muszą rozumieć zasad i przepisów ruchu drogowego aby móc „śmigać” rowerem po drogach, ścieżkach i chodnikach? Nikt przecież tego nie oczekuje, nikt o tym nie myśli. Po prostu wsiadasz na rower i jedziesz… No właśnie, jak jedziesz? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Ile razy jechałeś ulicą po zmierzchu, lub zupełnie wieczorem bez włączonych świateł i bez kasku? Achaaa, nie masz świateł, bateria się wyczerpała, a kasku jeszcze nie kupiłeś… A wyobrażasz sobie samochody jeżdżące wieczorem bez świateł? Nie wyobrażasz? Ja również. A jakbyś się wówczas czuł gdyby ktoś nie widząc Ciebie spowodowałby wypadek, lub z Twojej winy poszkodowane zostałyby inne osoby? No tak, byłoby Ci przykro. Ale to nie załatwia sprawy. A co z odszkodowaniem, którego ktoś mógłby od Ciebie oczekiwać? Naprawa uszkodzonego samochodu, lub koszty leczenia i rehabilitacji trochę kosztują. Jesteś na to gotowy? Oczywiście że nie i oczywiście, że o tym nie myślałeś. Co więc powiesz na to, abyśmy wzorem właścicieli samochodów posiadali obowiązkowe ubezpieczenie OC? Sądzę, że to byłoby racjonalne. Na szczęście to nie kosztuje zbyt wiele, a chroni Ciebie przed sytuacjami takimi jak powyżej. Nie uważasz więc, że każdy z nas, zarówno mali jak i duzi (o ile nie posiadają prawa jazdy) powinni zdobyć uprawnienia do poruszania się rowerem na drogach? Co sądzisz o tym, aby każdy z nas dowiedział się jak zachować się na skrzyżowaniu, czym jest bezpieczna jazda, jak powinno wyglądać wyposażenie rowerzysty? Może wówczas zrozumiałbyś, że kask czy oświetlenie rowerzysty to nie zbędne gadżety, ale coś co może uchronić Ciebie i innych przed rozbitą głową i nogami w gipsie.

Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie. Ile razy przejeżdżałeś przez drogę nie zwalniając tempa? Ile razy czułeś się całkowicie pewny, że samochód na pewno zatrzyma się na Twój widok? Ile razy przejeżdżałeś drogę z prędkością np. 30-40 km/h? Wyobrażasz sobie pieszego przebiegającego sprintem przez pasy? Wyobrażasz sobie, a ja nie wyobrażam. Takie zachowanie pieszego nazwalibyśmy wtargnięciem. Pamiętam jak dwa lata temu udzielałem takiemu młodemu pieszemu pierwszej pomocy, czekając na karetkę… A co dopiero Ty jadąc rowerem z dużo większą prędkością? Jak to można nazwać? O ile zwiększa się prawdopodobieństwo, że kierowca nie zdąży Ciebie zauważyć? Skutki takiego wjeżdżania widziałem nie raz na mojej Białołęce, ale takie zdarzenia widziało też już wielu z nas… Powiesz, że winny jest kierowca samochodu, bo nie zachował szczególnej ostrożności. Masz rację. Ale czy Ty jemu w tym nie pomogłeś? Nie masz sobie nic do zarzucenia? A może gdybyś zszedł z roweru i przeprowadził go przez jezdnię, a może gdybyś zwolnił przed przejazdem ścieżką przez drogę i rozejrzał się, gdybyś dał temu kierowcy trochę więcej czasu na ocenę sytuacji, może nie dochodziłoby do podobnych zdarzeń?

Pomyśl o tym, o czym napisałem Ci wyżej. Sądzę, że jest nad czym się zastanawiać, bowiem przybywa nam ulic, ścieżek rowerowych i chodników, a to oznacza, że i nas jako użytkowników tych dróg jest coraz więcej. Sezon rowerowy w pełni, pogoda nam sprzyja, chętnie więc wsiadamy na nasze „dwa” kółka. Pamiętajmy więc , że to jak bezpiecznie jest na drogach zależy od nas samych. Być może trochę wolniej i w kasku, trochę ostrożniej i z uwzględnieniem innych może oznaczać, że wszyscy za każdym razem cali i zdrowi będziemy wracać do domu.

Marcin Wójcik

Tekst ukazał się także na portalu ibialoleka.pl



Dodaj komentarz

Scroll Up